Stonz Booties, czyli buciki dla dzikich dzieciaków.

Przyznam, że długo wahałam się czy wypada teraz pisać artykuł o butach. W końcu jest zakaz wychodzenia, prawda? Z każdej strony nawołujemy „zostańwdomu”, więc po cholerę buty? A no dlatego, że dom to nie tylko

Przyznam, że długo wahałam się czy wypada teraz pisać artykuł o butach. W końcu jest zakaz wychodzenia, prawda? Z każdej strony nawołujemy „zostańwdomu”, więc po cholerę buty? A no dlatego, że dom to nie tylko mieszkanie. To również ogród, to działeczka pod miastem, czy plac budowy na środku niczego, który za kilka miesięcy stanie się Waszym domem. To też, tak jak w przypadku nas, dom przy szczerym polu czy balkon, na którym jest czasem za zimno i za mokro na bose stópki. A tak poza tym, to… kiedyś nam te parki i lasy w końcu otworzą, prawda? Warto się przygotować. 🙂

Buciki outdoorowe, trochę do chodzenia, a trochę do raczkowania

Kiedy O. zaczął stawiać pierwsze kroki (a były to kroki w biegu i w pośpiechu) to wiedziałam, że:

a) spacer w wózku będzie jeszcze większą walką niż dotychczas,

Tak niestety często wyglądała nasza podróż w wózku

b) spacer na nogach będzie serią upadków i tarzania się w ziemi.

I piszę o „ziemi” celowo, bo mieszkając na wsi jesteśmy skazani na piaszczyste, szutrowe drogi, gęsto obsiane kałużami i wybojami.

Poszukiwania pierwszych bucików, które miały spełnić wszystkie moje wymagania nie były łatwe. I szczerze, już na początku stwierdziłam, że zbyt wysoko postawiłam poprzeczkę. Chciałam, żeby pierwsze buciki były:

  • zgodne z zaleceniami fizjoterapeutów w kwestii rozwoju stopy dziecka (O. od małego jest przyzwyczajony do chodzenia „na boso”)
  • Łatwo i szybko się zakładały
  • Trzymały się na stopie (przerobiliśmy kilka nieudanych prób z rzepami i sznurówkami – niechodki na rzepy O. zrzucał ze stopy, a ja gubiłam, za to sznurowane zostawiały odciski na podbiciu pulchnej stópki)
  • odporne na wilgoć
  • praktyczne w utrzymaniu czystości (u nas asfaltu nie uraczysz, nie szukałam bucików „wyjściowych”)
  • oddychające
  • Wielosezonowe
  • Wygodne podczas raczkowania i odporne na otarcia

Wow! Lista długa niczym spis zakupów przedświątecznych, co? Teraz już wiecie, dlaczego z góry założyłam, że noo… Co tu dużo mówić? Mam zbyt wysokie wymagania.

I wtedy trafiłam na blog Matki Wariatki, która pisała o Booties – outdoorowych butach dla niemowlaków i małych dzieci. Na jej blogu znajdziecie serię artykułów o marce Stonz (nie tylko o modelu Booties). Wystarczył mi jeden artykuł, żeby odhaczyć wszystkie podpunkty z mojej checklisty. I nie zdziwiło mnie wcale, kiedy doczytałam później na stronie Stonz, że są to buty stworzone z myślą o wyjściach na łono natury. Jak bliskie naszemu sercu jest teraz to hasło, nieprawdaż?

Model, który ostatecznie wybraliśmyto Stonz Toddler Booties, czyli buty dla dzieci, które już zaczynają chodzić, ale zdarza im się jeszcze raczkować. Stonz w swojej ofercie ma ten sam model buta w wersji Baby (dla niemowląt) – idealne na jesień/zimę do spacerówki, chusty, nosidełka samochodowego.

Toddler Booties posiadają miękką w 100% elastyczną podeszwę. Są trochę jak kapcie, bo w żaden sposób nie ograniczają prawidłowego rozwoju stopy podczas chodzenia, a w trakcie zabawy na siedząco czy na czworaka – nie krępują stawów. Można je ściągać dwoma gumkami (wokół stawu skokowego i wzdłuż jego górnego obwodu) jednym pociągnięciem ręki. Przy brudnych od piachu i błota butach? Bajka! Przy tym na nodze trzymają się perfekt! Nie ześlizgują się, a dziecko nie jest w stanie samodzielnie ich ściągnąć.

Przy zabawach na czworaka też dają radę

Booties są całoroczne. Można je nosić zimą (posiadamy dodatkową wełnianą wkładkę), czy też w złych warunkach pogodowych, a także w cieplejsze dni (bo są oddychające – coś jak softshell). A właśnie! Myśląc o tej całoroczności, nie dawał mi spokoju jeden fakt. Kurczę, buty kosztują 189 zł, kupuję w styczniu na cały rok, a co jeśli do jesieni stopa dziecku urośnie? Ha! Okazało się, że rozmiarówka Booties to S, M, L, XL. Mierzysz długość stopy dziecka, dodajesz aż 3 cm (!) i szukasz przedziału w tabeli rozmiarów. Także na jesień będą na pewno w sam raz!

Pierwsze niepewne kroki stawiane w zimie

Za co w szczególności je doceniam?

Za to, że dbają o zdrowie mojej małej stópki – to wiadomo! A tak od strony praktycznej?

Przede wszystkim za to, że kiedy wychodzimy pobawić się w piachu, to wiem, że skarpetka będzie czysta, a jak wrócimy do domu, to ściągnę je jednym ruchem ręki i otrzepię przed domem.

Przetestowaliśmy je również w okresie błotnistych i podmokłych traw. W Booties paluszki pozostały suche! Kiedy wróciliśmy do domu, wrzuciłam je pod bieżącą wodę, a wieczorem już po południu były suche i gotowe na kolejny spacer. Wykonane są z materiału, który chroni przed wilgocią i bardzo szybko się osuszanie.

Na spacerze w wózku i nosidle mam 100% pewności, że nie wrócimy z jednym butem. A uwierzcie mi, ile stresu kosztowało mnie pilnowanie pary podczas spacerów w wózku! Jeśli Wasze dzieci też zrzucają buty, to wiecie o czym mówię. 😃

I dodatkowa ciekawostka na koniec, która uderza w moje serducho…

Założycielką marki jest mama! Kanadyjka Lisa Will. Spacerując ze swoim pięciomiesięcznym synem, poznała pewnego dnia inną mamę, której niemowlak miał nóżki w domowej roboty woreczkach z flisu. Lisa doszła do wniosku, że właśnie taki typ obuwia może zaspokoić potrzeby rynku. Sama od dłuższego czasu poszukiwała bucików outdoorowych odpowiednich dla niemowląt uczących się chodzić w okresie jesienno-zimowym i wiosennym, ułatwiając rodzicom spędzanie czasu wolnego ze swoimi pociechami na zewnątrz, na łonie przyrody. Marka rozrosła się, zdobyła uznanie towarzystw pediatrycznych i opatentowała kolejne modele. Obecnie jest jednym z przodujących producentów uniwersalnego, dziecięcego wyposażenia outdoor na świecie!

Historia przypomina mi tę z filmu Joy z Jennifer Lawrence. O mamie, która opatentowała pierwszego na świecie mopa. Jeśli nie widziałyście, obejrzyjcie koniecznie. To co Mamuśki, ruszacie ze swoimi pomysłami podbijać świat?😃 Tak, tak, teraz nie jest najlepszy czas na inwestycje, ale za to najlepszy na dopieszczanie pomysłów, szukanie inspiracji i swojego miejsca na rynku. Dlatego postanowiłam inspirować Nas takimi historiami. Inspiracje czas-start!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

COŚ DLA CIEBIE